Oglądałem każdy zakątek watahy. Nudziło mi się , ale wiedzialem ,że w grupie raźniej.
- Róża Hińska, fiołek , kalanchoe -wymieniałem nazwy napotykanych roślin.
Od zawsze byłem marzycielem. Toteż szedłem teraz z głową w chmurach
patrząc na rośliny. Ni stąd ni z owąd zdeżyłem się z jakimś wilkiem.
-Przepraszam , Damon jestem -powiedziałem
-Ja Toboe , nic nie szkodzi -odpowiedział
-idziemy gdzieś ?-spytałem
<Toboe?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz