-Bardzo. Hmm... trochę zimno, prawda?- spytałem, a wadera przytakneł- Och, przepraszam! Nazywam się Toboe, a Ty?
-Mrusia.- odpowiedziała z uśmiechem. Weszliśmy do jaskini i
poczekaliśmy, aż śnieżyca trochę opadnie. Po czym wyszliśmy w
poszukiwaniu jedzenia. Udało nam się upolować samotnego jelenia. Po
zjedzieniu nie mieliśmy pomysłu co robić, więc poszliśmy na którtki
spacer. Doszliśmy do zamarźniętego wodospadu. To był wspaniały widok. Po
mimo takiego mrozu w pobliżu zamarźniętej Płaczącej Wierzby, rozły
sobie małe białe kwiatki. Mrusia spojrzała się w stronę w którą
powędrował mój wzrok.
-Na co tak patrzysz?- spytała zaciekawiona
-Na nic.- powiedziałam, ponownie spogladając na wodospad i rumieniąc się nieco przy tym.
<Mrusia?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz