- Toboe uciekaj! - zawołałam i zaczęłam uciekać
Dopiero w połowie drogi do naszej jaskini uświadomiłam sobie, że nie ma Toboe. Zaczęłam szybko biec w kierunku wodospadu.
Przy wodospadzie zobaczyłam coś strasznego. Wielki, czarny wilk który zaatakował nas próbował zabić Toboe'go. Bez wahania pobiegłam na pomoc przyjacielowi.
- Mrusia uciekaj stąd! - krzyknął Toboe
- Nie! muszę ci pomóc! - oznajmiłam mu i zaczęłam kumulować w sobie gniew. To nigdy nie wróżyło dobrego. W jednej chwili mój gniew jakby wydostał się na świat zewnętrzny. Ogień wybuchnął prosto na czarnego wilka, a ten pod wpływem temperatury po prostu spalił się żywcem.
- Nie wiedziałem, że masz aż tyle magii!
- Ja też nie wiedziałam. - odparłam - chodźmy lepiej odpocząć.
- Dobry pomysł - powiedział i razem poszliśmy do jaskini.
<Toboe?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz