sobota, 16 listopada 2013

Od Mrusi - Jak tu dotarłam

 Od mojej ucieczki minął rok. Wszędzie szukałam sobie miejsca, żeby chociaż zostać trochę na dłużej, ale wszędzie mnie wyganiano. Nawet nie wiem czemu. Czy jestem brzydka, śmierdzę? Nie, po prostu nikt nie ufa samotnym wilkom.
 Byłam bardzo zmęczona. Od paru dni musiałam uciekać i kryć się. Goniły mnie jakieś dzikie psy, ale na szczęście się zdołałam im uciec. A teraz przemoczona, głodna i zmęczona musiałam iść dalej, bez celu. Nawet nie wiedziałam gdzie chcę iść byłam zrozpaczona. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że moje życie jest bez sensu i uciekając nic nie zrobię...
 Szłam obok jeziora. Niby zwykłego jeziora, ale jakaś siła kazała mi właśnie go przepłynąć. Posłuchałam mojego sumienia i popłynęłam.
 Na drugim brzegu zobaczyłam coś niesamowitego! Cała ziemia pokryta była białym, puszystym śniegiem. To było dziwne, bo było lato, a lato jak wiadomo nie leży śnieg. To tak jakbym przeniosła się w inny świat...
 I nagle go zauważyłam. Był niesamowity. Wyglądał jak młody bóg. Przyglądałam mu się, a po pewnym czasie zobaczył mnie.
- Ymmm... Cześć. - powiedziałam

<Hunter?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz